Trail Of Sorrow

napisano dnia: 11 December 2010 o godzinie: 00:00 przez: Dawid Markowski

Prosta droga, która donikąd prowadzi,
wzrokiem uwodzi, po twarzy dłońmi gładzi,
próbujesz uciekać, lecz nie dajesz rady,
wkraczasz, niesiona pokusą, na ścieżkę zagłady...

Wybór duszę Twą rani, ciału przyjemność daje,
chwila zapomnienia, serce kamieniem się staje,
ciało choć płonie, grzechu nic nie zbawi,
rana, choć mała, tak obficie krwawi...

Myśl jedna, gdy zdrowie już nie służy,
jaki jest cel, Twej długiej podróży,
co Cię czeka, za Twe wielkie oddanie,
czym, tak naprawdę, dla Ciebie się stanie...

Na niebie chmury, tonąc w niebieskim poszyciu,
odchodząc rodzą, nowe życie po życiu...
Na ziemi ludzie, z obu tych sfer zrodzeni,
w szczęściu, od poczęcia... upośledzeni...

Oto jest wszystko, co widzisz wokół siebie,
cały świata smutek, ludzie błagają Ciebie,
proszą o pomoc, o Twe przebaczenie,
nikt nawet ręki nie poda, na pocieszenie...

Czerwona rzeka, ze śladów Twoich wstaje,
zranionej duszy, obraz wierny oddaje,
skrwawiona, spętana, zatruta kłamstwami,
raniona niespełnionymi obietnicami...

Upadasz na kolana, płacz zamyka oczy,
czarny deszcz, rozwiane włosy moczy,
grad w twarz uderza, myśli Twe rozbija,
bardzo... bardzo powoli.. zabija...