Dawid Markowski - o autorze słów kilka

napisano dnia: 10 December 2010 o godzinie: 01:32 przez: Dawid Markowski

Witaj Drogi Czytelniku.

Niniejsza strona powstała ku mojej oraz Twojej, pamięci i inspiracji.

Zapewne nie dane było nam się spotkać i poznać, ale jeśli już tutaj jesteś i czytasz te słowa to wiedz, że właśnie zacząłeś mnie poznawać i jeśli sprawia to Tobie przyjemność - bardzo się cieszę.

Jeśli natomiast udało mi się Ciebie poruszyć, natchnąć czy zainspirować, moje zadowolenie jest nie do opisania.

O sobie

Dawid Markowski - autor
Dawid Markowski - autor bloga
Z zawodu jestem informatykiem. Studiowałem na kierunku Systemy Multimedialne i Internetowe, dzięki czemu liznąłem spory kawałek informacji o tym jak tworzyć witryny internetowe, łączenie z programowaniem aplikacji webowych oraz grafiką. Mimo wszystko całości tego co robię teraz nauczyłem się sam, nierzadko metodą prób i błędów.

Z biegiem czasu zrozumiałem jednak iż programowanie samo w sobie nie wystarcza. Tworzenie witryn internetowych samo w sobie to bardzo rozległy temat i tak naprawdę dobra znajomość języków opisu nie koniecznie jest wystarczająca, szczególnie dla mnie - mianowicie mam drobną 'wadę' -  jestem profesjonalistą i lubię robić wszystko tak, aby mieć pewność że wykonane jest to dobrze.

Tak więc zacząłem się interesować mocno użytecznością stron internetowych, funkcjonalnością, ich optymalizacją oraz pozycjonowaniem - wszystkim czego potrzeba do zrobienia dobrej i przyjaznej dla Ciebie strony.

Fotografia

Z zamiłowania do obrazów i także przez zawód, obdarzyłem swego rodzaju pasją - fotografię.

Od niedawna posiadając mało zaawansowany aparat (mi osobiście wystarcza), jakim jest Nikon D5000, pstrykam zdjęcia ku swojej radości to tu to tam, starając się możliwie jak najwięcej nauczyć o swojej pasji. Lustrzanka w sam raz dla mnie, czyli kogoś kto niewiele umie, chce rozwijać swoje umiejętności, a nie stać go na aparat ze średniej lub też górnej półki. Mogę szczerze powiedzieć iż inwestycja w ten przyrząd do fotografowania jest jak najbardziej udana.

Wcześniej wykonywałem zdjęcia prostym Canon’em PowerShot A520, który na swoje czasy był bardzo zaawansowanym kompaktem w segmencie cyfrówek do 2500 złotych, a którego w posiadaniu jestem po dziś dzień. Z tej mojej małej mydelniczki jestem jak najbardziej zadowolony, choć sam aparat trochę już wysłużony, przeszedł niejako na emeryturę i częściej wychodzi ze mną na imprezy niż w plener. Jako aparat, nigdy mnie nie zawiódł, zawsze był pod ręką, robił bardzo przyzwoite zdjęcia jak na swoją klasie cenową przystało, no i oczywiście pozwalał się dobrze uczyć - jako jeden z nielicznych za tą cenę, był w pełni manualny.

Poezja

Od najmłodszych lat staram się pisać... dla siebie. Odkąd pamiętam, niebywałą radość sprawiało mi zapełnianie stosów kartek myślami w takiej formie, aby choć dla mnie były one zrozumiałe.

Teraz częścią tego co kiedyś napisałem i piszę dalej, chciałbym się podzielić z Tobą. Nie jeden raz trafiałem na krótki wierszowany poemat, który mnie samego inspirował i postanowiłem sam podzielić się swoją twórczością - dlaczego coś co może inspirować ma leżeć na dnie szuflady i powoli się kurzyć. Może akurat przydam się na coś ;)

Proza

Pisanie dla mnie to nie tylko poezja. Słowa niekiedy różną formę przybierają i czasami zdarza się tak, iż nie można nazwać tego 'wierszowaniem'.

Zabawa z tego typu formą literacką zaczęła się jeszcze w szkole podstawowej, na długo przed tym, nim właściwie zrozumiałem czym tak naprawdę jest książka. Wtedy to, niesiony natchnieniem stworzyłem zarys całej 'sagi' książek tytułowanych 'Antares'. Pierwszy z siedmiu tomów został ukończony przeze mnie w około 30 procentach, a kolejne zostały spisane w formie szkicu. Jednak przez ciągły rozwój i przeredagowywanie większych części tekstu, zabawa z książką została w pewnym momencie przeze mnie porzucona.

Kolejnym etapem w rozwoju moje skromnej twórczości literackiej, pochodzącym już ze szkoły średniej, była 'zabawa dramatem elżbietańskim', z której powstała namiastka iście Shakespeare'owskiej tragedii. Może kiedyś to powtórzę ale już na łamach niniejszej strony... pewnie że powtórzę, ale jeszcze nie teraz ;)

Na chwilę obecną przymierzam się do krótkiego opowiadania, które zostanie umieszczone na blogu, a o wszystkim powiadomię wkrótce...

Muzyka

Dźwięk interesował mnie oraz inspirował od najmłodszych już lat. Pierwszy instrument który 'miałem w rękach' to był klawisz Roland'a, którego to numeru już teraz sobie nie przypomnę - to było naprawdę dawno, dawno temu. Potem przesiadłem się na dużo mniejszy klawisz Casio, następnie na gitarę 'klasyczną' (kto kojarzy 'Defil' - Dolnośląską Fabrykę Instrumentów Lutniczych, ten wie jak bardzo klasyczna to była gitara). Po kliku latach, za zaoszczędzone pieniądze udało mi się kupić trochę lepszej klasy gitarę marki Stagg, którą mam i na której pogrywam do dzisiaj.

Najciekawsze jest to, że na instrumentach które wymieniłem powyżej nigdy nie grałem rock'owo. Jak więc wyjaśnić fakt posiadania chociażby długich włosów? Otóż historia ta jest dosyć ciekawa i warto jej poświęcić trochę chociaż jeden z niniejszych paragrafów.

Do pewnego okresu żyłem i upajałem się muzyką elektroniczną we wszystkich znanych mi wtedy odmianach. Był trance, był house, było techno i masa, masa innych. Mój szwagier z kolei gustował w nieco innym typie muzyki, a jako że lubiłem nowości, podrzucał mi od czasu do czasu jakąś ładną 'czarną kasetę' w celach rozpoznawczych. Nie było tego dużo, ale w większości była to klasyka gatunku - Metallica, Iron Maiden, AC/DC... Ja uległem dopiero przy 'Black Album' zespołu Metallica, ale i tak nie do końca.

Latem 1999 roku, kiedy to jeszcze mój dobry sąsiad przeprowadzał się do innego miasta, po raz pierwszy usłyszałem koncertową wersję 'Nothin Else Matters' z płyty 'Symphony And Metallica' na... MTV albo VIVA. Na tamte czasy obie te stacje jeszcze były do 'przełknięcia', co oznacza że częściej leciała tam muzyka niż reklamy i programy w stylu 'Poznaj Moją Mamę'... Sam utwór zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie, co zaowocowało tym że nie 'przełączałem' gdy leciał.

Któregoś pięknego i słonecznego dnia, gdy zasiadłem przed telewizorem aby zapoznać się z tym co nowego pokazują nam media, trafiłem na teledysk który jak mi się wtedy jeszcze wydawało był teledyskiem do utworu 'Nothing Else Matters'... no i  tak siedziałem, oglądałem, potem wydało mi się że jednak chyba ten utwór zaczyna się trochę inaczej... potem się okazało że rzeczywiście to był inny utwór – 'No Leaf Clover' który aby nie szukać, zamieszczam wszystkim chętnym poniżej.

... po sześciu minutach zrozumiałem wszystko, czego starałem się nauczyć przez kilka ładnych lat. Tak więc muzyka rockowa i metalowa stanęła przede mną otworem co ostatecznie odbiło się później na moich kompozycjach oraz mojej 'muzycznej karierze'. Najważniejsze z tego wszystkiego jednak jest to, iż zakochałem się w... perkusji i od tamtego czasu można nazywać mnie 'perkusistą' (w sensie człowieka grającego na danym instrumencie).

Swój własny sprzęt, Sonor Force 507 Stage 1, udało mi się zakupić dopiero pod koniec 2009 roku więc raczej staram się nie mówić o mojej grze w charakterze umiejętności, ale bardziej w charakterze 'umiejętności wydobywania dźwięku' z tego instrumentu.

Przez pewien czas wraz ze znajomymi tworzyliśmy Lubiński zespół Artimus Anonimus, a na chwilę obecną udzielam się na instrumencie w Legnickim rock'owym zespole Ataki Rock.

Od czasu do czasu oczywiście oddaję się również pasji komponowania we własnym zakresie własnych utworów, których na razie ze względu na samokrytykę staram się nie pokazywać publicznie :)