"Sleeping Beauty..."

napisano dnia: 08 September 2011 o godzinie: 02:19 przez: Dawid Markowski

Czasami przy dźwiękach melodii z lat minionych, człowiek dostrzega piękno w dniach, które już utracił...

Jeden z tych dni, dopada mnie dzisiaj i przynosi zapach lata w którym niejedna ławka w parku starczała za dom, niejedna leśna droga, za cały szlak, a niejeden ludzki uśmiech, za cały świat... i niejedna łza kręci się w oku, na takie wspomnienia... a teraz? A teraz jest inaczej...

Rozmyślania z kotem

śpiący czarny kot
... ja tu śpię!

Siedzę i piszę tego posta, z głośników dobiega muzyka przy której niejedną noc spędziłem, a obok mnie kicia śpi sobie smacznie... najedzony...

... a maruder z niego jakich mało! Trzeba mu to przyznać - w pracy przeszkadza, w spaniu przeszkadza, w jedzeniu i piciu też, nie wymieniając innych rzeczy w których także nie 'tryska uprzejmością'...

No ale cóż począć?

Walka z kocią naturą, to prawie jak walka z wiatrakami więc raczej sensu większego w tym zajęciu nie widać. A i według niektórych znawców 'gatunku', kot zawsze i we wszystkim ostatnie zdanie mieć musi... co więcej, prawdopodobnym też jest iż nie na świecie przypadków 'posiadania kota' (sic!) i to właśnie kot jest w tej uprzywilejowanej sytuacji 'posiadania' właściciela...

Uogólniając więc, w zatrważającej większości przypadków jest on nie do zniesienia...
Ale zapewne jak będę miał tyle lat co on, to kto wie czy nie będę jeszcze gorszy niż ta słodka kulka która śpi właśnie koło mnie - a trzeba Tobie wiedzieć, że 20 lat u kota to nie mało.

Ciekawe o czym właśnie śni?... czy w ogóle ma sny?... na pewno mi teraz nie przeszkadza, więc ze spokojem ducha mogę oddać się moim rozmyślaniom na tema tego pięknego stanu, który mnie właśnie ogarnął.
"Nasze życie jest jak wielkie jezioro wolno wypełniające się strumieniem lat. W miarę, jak woda się podnosi, ślady przeszłości znikają pod nią jeden za drugim. Ale wspomnienia zawsze będą wychylać głowę, póki jezioro się nie przepełni."
Alexandre Bisson

Wspomnienia... kwestia podejścia

Wielu z nas twierdzi, że wspomnienia są złe i nie należy ich przywoływać w ogóle, a najlepiej - wystrzegać się ich jak ognia... można palić, pić, topić, dźgać, mordować, kochać i Bóg wie co jeszcze, ale nigdy w życiu nie wolno wspominać...
"Trzeba żyć i cieszyć się, i płakać, i przeklinać, i diabli jeszcze wiedzą, co robić, ale nie wolno wspominać."
Marek Hłasko


... naprawdę - śpię!

Tak więc w oczch niektórych, nawet znanych ludzi jestem albo głupcem, albo dopadła mnie jakaś ciężka choroba psychiczna... naturalnie według słów mojej Pani profesor od psychologii (a właściwe to jeszcze jej nauczyciela), jakby się wszyscy przebadali, to by się okazało, że każdy 'ma coś z głową'. Istotnie - prawda :)

Zawsze jednak do wszystkiego trzeba mieć w życiu dystans i odpowiednie podejście - także do wspomnień.

Brak czasu na kontemplację


... jakbyś mi nie pstrykał tym aparatem, to też bym
sobie smacznie 'pokontemplował'

Brak, brak ;) Muszę to przyznać.

Czas chyba wziąć się za siebie, przełamać tą dziwną passę i wypełzać z domu w miejsca, w których będę mógł spokojnie zasiąść, i pisać, czerpiąc z nich natchnienie, nierzadko się nimi inspirując... W sczególności mam tu na myśli nasze polskie Karkonosze.

W mieście w którym obecnie mieszkam, brak mi miejsc o dużym wpływie na moją twórczość - wynika to zapewne z faktu iż emocjonalnie jestem z nim związany mnie, aniżeli z moim rodzinnym miastem.

Tak więc trzeba się przełamać, zmobilizować i przezwyciężyć ten impas zwykłego braku czasu, chwycić za pióro, i ołówek... pojechać pisać i rysować... rysować i pisać...

... tak po cichutku przemija czas...


... przybijcie piątkę i uciekajcie do pracy... ja wracam
do swoich ulubionych zajęć...

... rwąc kartki dat z kalendarzy i człowiek nawet nie zauważa ile wokół niego pięknych rzeczy zdążyło się już wydarzyć...

Nawet teraz gdy siedzę tu pisząc, lub też Ty te słowa czytając tracimy być może jedne z najpiękniejszych chwil, jakimi kiedykolwiek obdarzył nas czas. Być może... jednak wszystko jest kwestią wyborów.

Dla mnie to co od siebie daję jest równie ważne jak to co od innych odbieram, więc czasu tu nie marnuję, a przynajmniej taką mam teraz nadzieję ;)

Czas płynie nieubłaganie i widać to szczególnie (i coraz bardziej) po naszych bliskich... teraz widzę to po kocie, kiedy tak patrzę na niego i się zastanawiam - kiedy przyjdzie się nam pożegnać?

Mimo że spędziliśmy ze sobą mało czasu, zdążyłem się przyzwyczaić do nieustannego miauczenia, skomlenia, zawsze rozbełtanej kuwety, kociego żarcia będącego wszędzie, tylko nie tam, gdzie być powinno (czytaj: w misce) i do tych wszystkich innych rzeczy, które czasami sprawiają że ma się ochotę otworzyć balkonowe drzwi... i na chwilę o nich zapomnieć...

Wiem że za parę lat, kiedy siądę sobie sam raz jeszcze na kanapie i przypomni mi się mały czarny kot, zawsze wspomnę go dobrze i uśmiechnę się na każdą jedną myśl o tym co wyprawiał, nawet jeśli to coś w zupełności mi nie odpowiadało...

Pamiętajcie więc jedną, ale to bardzo ważną dewizę:
"Istotne jest nie tyle to, by mieć wspomnienia, ile by wyrównać z nimi rachunki."
Umberto Eco

... jeszcze coś na zakończenie...

... i do zobaczenia! :]