Intensywna rehabilitacja

napisano dnia: 10 February 2011 o godzinie: 21:33 przez: Dawid Markowski

Witajcie.

Od ostatniego posta na moim blogu minęło sporo czasu. Mimo wszystko czas ten wykorzystałem dobrze dla siebie samego o czym opowiem tą krótką historią.

Jak można było się domyślić, wcześniej czy później od ciągłego przesiadywania przed komputerem po kilkanaście godzin dziennie zarówno w pracy jak i w domu, muszą pojawić się jakieś konkretne niedociągnięcia w ludzkim organizmie... Wytężona praca w ostatnim czasie pozwoliła mi (że tak to ujmę) zakupić nowy, bardzo ergonomiczny fotel za kosmicznie niską cenę, jak na możliwości jego regulacji. Wygodny fotel pozwalał tak skutecznie odpoczywać mojemu kręgosłupowi, że ten się sprzeciwił :) Oczywiście od bardzo długiego czasu standardem dla mojego kręgosłupa było oczywiście tanie, niewygodne siedzisko, co pozwoliło na złe przyzwyczajenie... wszystko oczywiście zawsze jest dobrze dopóki nie pojawi się jakaś zmiana, szczególnie w ergonomii dla tak ważnego elementu ludzkiego narządu ruchu. Poprawa ergonomii pozwoliła dostosowywać się kręgosłupowi do 'boskich' jak dla niego warunków, co sprawiło że zaczął po prostu boleć.

Jak wiadomo do pewnego momentu ból kręgosłupa jest znośny, ale im bardziej i dłużej odkształcał się na moim nowym fotelu, tym bardziej ergonomia zaczęła stawać się dokuczliwa. No i pojawił się problem... brak dobrego snu... ciągły nieustający ból... brak koncentracji... Ja jednak sam wiem po sobie że nie warto się poddawać i załamywać, więc zakasałem rękawy i zapisałem się na gimnastykę korekcyjną dla dorosłych :)

Nie powiem że nie miałem obaw, ale dzisiaj jestem już po drugich zajęciach i mogę stanowczo powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony. Bóle kręgosłupa według zapewnień Pani trener, miną za około miesiąc od pierwszego treningu, więc muszę jeszcze trochę poczekać. Zajęcia trzy razy w tygodniu po godzinie czasu nie są wymagające, chociaż dla osoby takiej jak ja, która ruchu przez pracę siedzącą ma jednak mimo wszystko mało to potrafią dać się we znaki... jeszcze dochodzi do tego porządny zakwas i można pomarzyć o miłych ćwiczeniach... tak jak ja dzisiaj :) Przemogłem ból i dałem z siebie wszystko co mogłem...

Po części poszedłem na zajęcia także ze względu na to iż przy ostatnim nagrywaniu perkusji... wymiękłem :) Częste i regularne próby, to niestety także kwestia czasu, którego brakuje... brakuje nawet czasu na zabawę z metronomem... perkusista?... bez ćwiczeń z metronomem? (sic!) Teraz trzeba znaleźć czas na ćwiczenia, bo zapłaciłem z góry - najlepsza motywacja :)

Trzymam za siebie kciuki!

Pozdrawiam!